Thursday, April 13, 2017

Monthly pay/Miesięczna pensja

V. knows a man who got a job at the factory. On the first working day he was told that the factory will shut down, and he will be entitled to a redundancy payment. He was under cassa integrazione for many years, and got retired – despite not working even one day. But times have changed. One of my friends was given her benefit “only” about seven years. 
www.jendavisphoto.com

She's positive that “cassa integrazione” is ok. The real problem are immigrants who take jobs from Italians. I would only stupidly smile when hearing this... I. lives in Bari with her family. “There is no life in my country!” - She said. I. who has computer science and economics master's degree works part-time as a cleaner. “I had to forget my beautiful diploma!”

But in one day I'll earn the monthly pay in my country!” - I. told me. Her husband is working hard six days a week. They live very modest life, and believe that the future of their children will be better. Knowing that some people take the hardest and lowest paying jobs, we won't take 7 (or 20) years of the benefit for granted. I'll tell it to my friend. Maybe.

V. zna człowieka, który dostał pracę w fabryce. Pierwszego dnia powiedziano mu, że zakład zostanie zamknięty, a on otrzyma zasiłek. Pozostawał w cassa integrazione przez tyle lat, że przeszedł na emeryturę nie przepracowawszy nawet jednego dnia. Ale czasy się zmieniły. Moja znajoma dostawała zasiłek “tylko” przez jakieś siedem lat.

Jest przekonana, że “cassa integrazione” jest w porządku. Prawdziwy problem to emigranci, którzy zabierają Włochom robotę. Słuchając tego, tylko głupio się uśmiechałam... I. mieszka w Bari z rodziną. “Nie ma życia w moim kraju!” - mówi. I. - magister ekonomii i informatyki – pracuje trochę jako sprzątaczka. “Zapomniałam mój piękny dyplom!”

Ale tu w jeden dzień zarabiam tyle, co u nas w ciągu miesiąca!” - powiedziała. Jej mąż ciężko pracuje sześć dni w tygodniu. Żyją bardzo skromnie. Wierzą, że przyszłość ich dzieci będzie lepsza. Wiedząc, że są ludzie, którzy wykonują najniżej płatne, najcięższe zajęcia, nie weźmiemy 7. (albo 20.) lat zasiłku za rzecz oczywistą. Powiem to mojej znajomej. Może.

4 comments:

  1. Jak słyszę czasami, jak ktoś mi mówi, że jako asystent na uczelni zarabia tyle co pani sprzątająca to mam ochotę go zapytać, czy w takim razie by się z nią zamienił. Dobrze jest dostawać godziwe wynagrodzenie, ale jeszcze ważniejsze jest by pracować w zgodzie z sobą. Z drugiej strony żadna praca nie hańbi, więc praca w fabryce, czy przy sprzątaniu jest ok jeżeli za pensję możesz utrzymać się na takim poziomie, że jesteś po prostu szczęśliwy :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Płaca powinna być motywująca, ale kto powiedział, że sprzątaczce nie potrzebna jest motywacja. W Anglikach podoba mi się szacunek do pracy. W przeciwieństwie do Polaków nie mieli problemu z nadmierną dumą jeśli chodzi o niektóre zajęcia.

      Delete
    2. Tak, motywująca. Masz rację. Choć oczywiście inne aspekty pracy również powinny motywować.

      Delete
    3. Ja nie uważam, że asystent powinien mniej zarabiać niż sprzątaczka bo to właśnie jest demotywujące. Najlepiej żeby wszyscy dobrze zarabiali. Czytałam kiedyś wywiad z polskim naukowcem który dostał pracę zdaje się w Cambridge. Koledzy z uczelni powiedzieli mu, żeby kupił sobie domek bo z zasady oni (ci naukowcy) mieszkań nie wynajmują. I tam go było ich (jego też) na to stać.

      Delete