Saturday, August 19, 2017

Different accent/Inny akcent

I don't really want to go!” - I said to my husband. The trip seemed to be exhausting: I had 4 days to go to Glastonbury and then back to Bari. Walking in to check in I watched different clothes, accent, skin colours, and felt more like a traveller. My plane arrived at midnight. I had to wait forever along with the people sleeping on the bench seating or on the floor.

At 5 A.M I took a bus. The weather was bad, but the sun was out when I got to the oddest town in England. “Sixty year old man was arrested!” - A. told me. “He walked naked around the streets, pushing baby pram”. Living abroad changes you for good. I was suprised when my friend revealed that one of his mates is gay. „We talked about it!” - He said.

He tried to have a relationship with a girl but it just didn't work!”. For 2 days I was eating fish&chips from Knight Fish and climbing the Tor. On Thursday I was back to the airport. „I don't want to be back to Italy!” - Young man said loudly. „I want to sing, I want to be famous!”. After moving abroad you feel like you could do anything. Sometimes.

Nie bardzo chce mi się jechać!” - powiedziałam do męża. Podróż wydawała się męcząca: w ciągu 4 dni miałam pojechać do Glastonbury i wrócić do Bari. Idąc do kontroli obserwowałam różne ubrania, akcenty, kolory skóry i bardziej czułam się podróżnikiem. Samolot wylądował o północy. Musiałam czekać w nieskończoność z ludźmi śpiącymi na ławkach i podłodze.

O 5 rano wsiadłam do autobusu. Pogoda była paskudna, ale słońce wyszło kiedy dojechałam do najdziwniejszego miasta w Anglii. „Aresztowano sześćdziesięciolatka!” - opowiadał A. „Szedł goły ulicą, popychając dziecięcy wózek”. Mieszkanie za granicą zmienia. Zdziwiłam się kiedy znajomy opowiadał, że jego przyjaciel jest gejem. „Rozmawialiśmy o tym!” - mówił.

Próbował z dziewczynami, ale mu nie wychodziło!”. Przez 2 dni jadłam rybę z frytkami z Knight Fish i właziłam na Tor. W czwartek byłam znów na lotnisku. „Nie chcę wracać do Włoch!” - rzekł głośno młody mężczyzna. „Chcę śpiewać, być sławny!”. Żyjąc w innym kraju czujesz, że możesz dokonać wszystkiego. Czasami.

Saturday, August 12, 2017

English Pole/Angielski Polak

What I like most about the UK is that you can speak Polish there. I went to England earlier this week: I had to resolve a formal issue. In the middle of the night I walked with other passengers to the passport desk. The queue was very long: I saw many Poles, and couldn't resist talking to a young couple. “What do you think about Brexit?” - I asked.

 “It's good!” - The man said. “It'll be cleaner”. I stayed at my friends' house in Glastonbury: A. and his wife lived in England for 10 years now. “It wasn't nice after Brexit!” - A.told me. „They would stop you on the street and tell you to leave”. The situation has calmed after two men were arrested. K. lives in Street with her British partner.

She doesn't teach her children her native language. „I hate people asking me where I am from!” - K. said. „I'd always tell them that I'm from Street”. There is white and red Champions League flag in A.'s living room. „Can I take a photo of you?” - I aked. He agreed, and put his T-Shirt with Polish eagle on. „Tell Angelo that I'm a real English Pole” - He joked.

Najbardziej lubię w Anglii to, że można w niej rozmawiać po polsku. Pojechałam tam w początku tygodnia: musiałam załatwić sprawę w urzędzie. W środku nocy maszerowałam z innymi pasażerami do odprawy paszportowej. Widziałam Polaków i nie oparłam się pokusie rozmowy z młodym małżeństwem. „Co myślisz o Brexit?” - spytałam.

W porządku!” - odparł mężczyzna. „Trochę się odsieje”. Zatrzymałam się u znajomych: A. i jego żona mieszkają w Anglii od 10 lat. „Zrobiło się nieprzyjemnie po Brexit” - mówił A. „Zatrzymywali na ulicy, kazali wyjeżdżać”. Sytuacja uspokoiła się, kiedy aresztowano kilku mężczyzn. K. mieszka w Street z brytyjskim partnerem.

Nie uczy swoich dzieci ojczystego języka. „Nienawidzę jak ludzie pytają mnie, skąd jestem!” - mówi. „Zawsze odpowiadam, że ze Street!”. W salonie A. wisi biało-czerwona flaga z mistrzostw świata. „Mogę zrobić ci zdjęcie?” - spytałam. Zgodził się i założył koszulkę z polskim orłem. „Napisz Angelo, że jestem prawdziwy angielski Polak!” - żartował.

Saturday, August 5, 2017

The last day in Poland/Ostatni dzień w Polsce

I had a good time in Poland, but July passed by quickly and one sunny Wenesday we were waiting for a bus in Warsaw. I didn't really want to go back to Italy, and felt quite down. Something pulled me out from those thoughts: I noticed a man. He was short and small, with thick hair and dirty hands and clothes. He was shaking and looking at the pavement. 

A woman arrived at the bus stop: also she was strange somehow. She was getting bald, but had a big knob in the back of the head. She took a bottle of juice and banana from her bag. „There!” - She said. He looked and her and started eating. I wanted to give him my chocolate and speak to her. I never did but I understood that the best way to overcome the sadness is thinking about someone else.

Anyway, I wasn't writing for a while – I didn't wan't to but then I received notification email: three anonymous comments. „I read your blogs regularly”, „Keep up the great job!” „I like studying your articles”. I couldn't publish it – it could be only spam, but I'm back to blogging. Maybe there is really someone out there!

Spędziłam dobry czas w Polsce, ale lipiec minął szybko i pewnej słonecznej środy czekaliśmy na autobus w Warszawie. Nie bardzo chciałam wracać do Włoch i czułam się przygnębiona. Coś oderwało mnie od tych myśli: zauważyłam człowieka. Niski i chudy, miał gęste włosy, brudne ubranie i dłonie. Kiwał się i patrzył na chodnik. Na przystanku zjawiła się kobieta.

Też była trochę dziwna. Łysiała, ale z tyłu głowy nosiła duży kok. Wyjęła z torby butelkę soku i banana. „Trzymaj!” - powiedziała. Spojrzał na nią i zaczął jeść. Chciałam dać mu czekoladę i odezwać się do niej. Nie zrobiłam tego, ale zrozumiałam, że najlepszym sposobem na pokonanie smutku jest myślenie o kimś innym.

W każdym razie, nie pisałam przez dłuższą chwilę. Nie chciało mi się, ale dostałam maila z informacją: trzy anonimowe komentarze. „Czytam regularnie twojego bloga”, „Rób dalej dobrą robotę!” „Lubię czytać twoje wpisy”. Nie mogłam tego opublikować – być może to zwykły spam, ale wracam do blogowania. Możliwe że rzeczywiście ktoś mnie czyta!